Jak przeczytałam 88 książek w 2018 roku

Nie będę nikogo przekonywać, że warto czytać. Dla mnie to jest bezdyskusyjne :) 

Skupię się na tym, jak czytać więcej. Wokół mnie mnóstwo jest osób, które twierdzą, że nie mają czasu na czytanie, że przecież obowiązki, dzieci... Znam te usprawiedliwienia. Też czasem po nie sięgam. 


Ale jednak udało mi się osiągnąć niewyobrażalną dla niektórych liczbę przeczytanych książek w 2018 roku. 88 sztuk to nie byle co. Ale... 

Będą tacy, którzy analizując listę powiedzą, że ta była cienka, a ta mało ambitna, a ta to jakiś bzdet. Oczywistym jest dla mnie, że nie niewielu z nas jest w stanie jednym tchem czytać cały czas klasykę lub literaturę naukową.  Ja do nich nie należę. Dla mnie książka jest odskocznią, relaksem. Nie może mnie męczyć. Są dni, w które z ciekawością sięgam po literaturę psychologiczną, biznesową czy popularnonaukową, a są takie, że tylko harlequin jestem w stanie przełknąć. 

Czytać kocham od zawsze. I zawsze czytałam dużo. Czytam też szybko. Ale... zdradzę Wam dzisiaj kilka moich ulubionych tricków, z których korzystam na co dzień, by utrzymać w miarę stałe tempo czytania.

ZAWSZE mam przy sobie książkę

Zarówno w poczekalni u lekarza, u fryzjera, w oczekiwaniu na dziecko wracające z wycieczki... To są chwile, które niektórzy wykorzystują na surfowanie po facebooku w telefonie. Ja wolę poczytać. 
P.S. Czytam też w wannie :)

CZYTAM zamiast oglądać

Od kilku lat systematycznie zmniejszałam ilość czasu spędzanego przez telewizorem. Obecnie nie włączam go wcale. Oczywiście w domu, w którym mieszka sześć osób, nie uniknę przebywania w jednym pomieszczeniu z włączonym odbiornikiem, ale to nie ja go uruchamiam. Nie potrzebuję go, a nawet mi przeszkadza. Odłączenie się od bodźców w postaci negatywnych czy sensacyjnych wiadomości, kolejnych odcinków wciągającego serialu dało mi wiele godzin na czytanie. A ile dokładnie? Badania Nielsen Audience Measurement wskazują, że statystyczny Polak w wieku powyżej 4 lat ogląda telewizję przez 4 godziny 36 minut dziennie! Wynik ten łatwo przeliczyć dalej: 4,5 godziny dziennie x 365 dni w roku / 24 godziny daje... 68 dni w roku! 

CZYTAM w podróży

Mając książkę po ręką w autobusie czy pociągu, a nawet w samochodzie na miejscu pasażera, zamiast wpatrywać się w ekran telefonu czy tabletu, możemy pochłaniać kolejne strony.
W samolocie ten trick jest tym skuteczniejszy, że na pewnej wysokości tracimy internet :)

SŁUCHAM audiobooków

Jadąc sama samochodem zwykle w pierwszej kolejności nadrabiam zaległości telefoniczne, a potem... Zaczynam słuchać. Czasem są to podcasty, a czasem tytuły, po które z różnych względów nie sięgnęłam w wersji papierowej. Wykorzystuję ten trick także podczas samotnych spacerów. 

ZAPISUJĘ przeczytane tytuły

W 2017 roku zaczęłam zapisywać przeczytane tytuły. Moja lista na koniec 2017 roku to 43 pozycje. 
Rok 2018 był pod tym względem dwukrotnie lepszy. Na liście znalazło się 88 tytułów. Jest na niej i "Szewczyk Dratewka" czytany z córką w szpitalu po jej operacji. Są romansidła, których niektórzy nie zakwalifikowaliby do miana książki. Ale ja się nikim nie zamierzam ścigać na tytuły. Dla mojego dobrego samopoczucia ważny jest sam fakt czytania, a lista i pojawiające się na niej kolejne tytuły tylko mnie mobilizują.

KORZYSTAM z biblioteki

Czasy, gdy zbiory biblioteczne owinięte były w szary papier i przed ich zdjęciem z regału trzeba było zaopatrzyć się w miotełkę do kurzu, odeszły do lamusa. Od 10 lat obserwuję zmiany, jakie zachodzą w znanych mi bibliotekach. Wiele z nich przeszło szalone metamorfozy. Myślę tu i o remontach, które przeszły, ale też o diametralnym odświeżeniu zbiorów. Bibliotekarze wiedzą, że aktualność zbiorów i ich różnorodność to najlepsza droga do serca czytelnika. 
Na półkach znajdziemy nie tylko klasykę, nie tylko literaturę naukową potrzebną do prac licencjackich czy magisterskich, ale przede wszystkim książki wspierające rozwój naszych pasji, książki znanych nam celebrytów i blogerów, czytadła na słoneczny i deszczowy dzień... 
Kiedy ostatnio byliście w swojej bibliotece?