Test kawy zbożowej

Kawę zbożową znamy chyba wszyscy - jeśli nie z rodzinnego domu, to ze śniadań na obozach i koloniach. Osobiście ją uwielbiam i nawet, jeśli obecnie jej nie piję systematycznie, to i tak wkrótce po nią sięgnę. Lubię jej smak - zaspokaja moją potrzebę wypicia kolejnej tradycyjnej kawy, lubię jej właściwości.

Zawiera magnez, który odpowiada za zdrowe zęby i kości oraz koi nerwy. W kawie zbożowej znajdziemy też inulinę, naturalny prebiotyk wpływający na prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego oraz usprawnia wchłanianie wapnia. Kawa ta jest także źródłem polifenoli, które redukują ryzyko powstania nowotworu, dbają o skórę i włosy oraz opóźniają procesy starzenia.

Niewątpliwą jej zaletą jest zawartość błonnika, który wypełniając żołądek, zapewnia uczucie sytości i zmniejsza łaknienie, a tym samym wspomaga proces odchudzania.

Ma też niestety wady - zawiera akrylamid, uznany za substancję potencjalnie rakotwórczą.  Powstaje w wyniku procesów smażenia, pieczenia, prażenia, grillowania i tostowania. Tam, gdzie brązowieje produkt pierwotny (czyli na przykład skórka od chleba...).  Jego wyeliminowanie z diety jest niemalże niemożliwe, więc zachęcam do zachowania umiaru.

Oto kawy zbożowe, po które w ostatnim czasie zdarzyło mi się sięgnąć: 










Nie sposób ich nie porównywać, stąd też pomysł na post z testem konsumenckim. Warto zaznaczyć, że test jest całkowicie niezależny i prywatny ;)

Kujawianka to klasyka gatunku. Grube ziarno, jasny kolor kawy. Lubię jej zapach i smak. Najbardziej smakuje mi z mlekiem. Ma jednak jedną wadę - wymaga gotowania, a niestety nie zawsze mamy ku temu warunki (np. w pracy).

Kawa Anatol - zbożowa w torebce. Smak i zapach dość mocne. Ale... torebka. Osobiście staram się unikać produktów, których jakości nie do końca mogę być pewna. Tak jak w przypadku herbaty ekspresowej mam wrażenie, że torebka skrywa śmieci, drobnicę. Tu po otwarciu torebki wygląda to nie najgorzej (grubo zmielony proszek, lekko czerwonawy), ale nie do końca mnie przekonuje. Zaletą jest niewątpliwie wygoda zaparzania.

Kawa zbożowa z orkiszem Inka. Forma, jak w przypadku Anatola, w papierowej torebce zapewniającej wygodę zaparzania. W składzie zawiera orkisz, który jest dobrym chwytem marketingowym na wszystkich pozytywnie zakręconych na punkcie zdrowia. Na mnie ta kawa nie zrobiła ekstra wrażenia. Chyba wolę bardziej tradycyjny smak - w tym, coś mi przeszkadzało.

Kawa Inka. Kawa rozpuszczalna, z pianką. Dość łagodny aromat. Wygodna w użyciu. Idealna na co dzień. Stanowi świetną bazę do smakowych wariantów - na ciepło i na zimno, na słodko, na orientalnie, z mlekiem i bez. 

Gdybym miała wskazać mojego faworyta, to będzie to zdecydowanie Kujawianka. Ale... w pracy wygra Inka :)