Książka może zmienić życie

Gdyby można było, pewnie urodziłabym się z książką w ręku. Słowo pisane towarzyszyło mi już w okresie dziecięctwa, kiedy to rodzice wraz z babcią opowiadali mi bajki i baśnie, legendy czy historie rodzinne. Gdy tylko nauczyłam się czytać, pochłaniałam każdą książkę z zasięgu mojej ręki - początkowo, z racji niskiego jeszcze wzrostu, z niskich półek, później z coraz wyższych. Podczas dwunastu lat edukacji nie było lektury, której bym nie przeczytała, a wybór kierunku studiów - filologii polskiej - był automatyczny.


Mimo przeczytania tysięcy tomów - wiem, to brzmi nieprawdopodobnie, ale sama polonistyka powitała mnie blisko 200 pozycjami na pierwszym roku - nie przypuszczałam, że książka odmieni moje życie.


Wszyscy staramy się zaplanować naszą przyszłość: mamy marzenia, myślimy, co będziemy robić jutro, a co za rok. Zwykle się to sprawdza, ale czasem staje się coś nieoczekiwanego i zmienia wszystko. Mnie również się wydawało, że moje życie jest uporządkowane i zaplanowane, że wszystko układa się tak, jak sobie wymarzyłam. Wydawało mi się tak do czas sięgnięcia po pozycję, która ani nie zalicza się do grona klasyki, ani nie została napisana przez jakiegoś bardzo znanego autora. Książka ta nawet nie została kupiona w księgarni. Dołączona była do jednego z wielu kolorywch magazynów dla kobiet, wydana została w ramach serii typu "na obcasach - na szpilkach - w spódnicy", a zaliczyć ją można do bardzo popularnej beletrystyki. Sięgnęłam po nią w jednym ze sklepów z prasą na drodze pewnego wrześniowego, ale jeszcze wakacyjnego wyjazdu.


Jej tytuł, jej autor są w sumie nieważne. Istotne jest, że dzięki sytuacji, w której znajdowała się główna bohaterka, odkryłam, co w moim życiu szwankuje, co mogę naprawić. Dostrzegłam, co jest dla mnie priorytetowe, a o czym powinnam zapomnieć. Przeczytałam raz i zaczęłam roztrząsać swoje życie. Zaczęłam szukać analogii, a gdy je znalazłam pojawiło się początkowo zdziwienie, które przerodziło się w chęć natychmiastowego działania. Przeczytałam drugi raz i znalazłam rozwiązania problemów, na które wcześniej przymykałam oczy.


Czytając, łatwo dostrzec podobieństwa - między nami a bohaterami, między relacjami łączącymi nas z ludźmi a tymi na kartach powieści, między sytuacjami, z którymi mierzą się fikcyjni bohaterowie a tymi, które stawia przed nami życie. Czasem sięgamy po książki, by móc pomarzyć o lepszym życiu. Często jednak brakuje nam odwagi, by coś zmienić w naszym. Ja ją w sobie znalazłam. Właśnie wtedy, gdy byłam, dziś już to wiem, na rozstaju dróg.





(tekst napisany wiele lat temu, opublikowany gościnnie w numerze jubileuszowym gazetki "Wieści znad Prosny", którą współtworzyłam w czasach szkolnych)