Hygge (szczęście) jest w każdym z nas

Chyba złapałam wirusa "hygge" ;) Od dłuższego już czasu mnie prześladuje i zgłębiam, o co tak naprawdę w "hygge" chodzi. Mogłabym podrzucić Wam kilka tytułów książek dotyczących duńskiej sztuki szczęścia, ale nie chcę. Dziś mam zupełnie inny cel... 


W moim zwariowanym świecie - zawodowo: praca na etacie, jako freelancer, prezesowanie, zarządzanie przedsiębiorstwem ekonomii społecznej, prywatnie: mama siedmio- i dwuletniej dziewczynek, żona, córka, siostra... - w którym dzień zaczyna się koło 6, a kończy po 23, w którym często pojawiają się dylematy, na co poświęcić właśnie tą wolną chwilę, próbuję odnaleźć istotę szczęścia. Może być duńskie, jeśli będzie łatwiej. Możliwe, że właśnie dlatego idea "hygge" cały czas za mną kroczy. 

Wiecie, do jakich doszłam wniosków?

Istotą "hygge" jest gotowość do wygospodarowanie czasu na to, by po prostu przebywać z ludźmi, którzy są dla nas ważni. Hygge to troska o dzieci i partnerów, tu i teraz. Hygge to odłożenie na bok tego, co rozprasza i przyciąga naszą uwagę w inną stronę. Hygge wymaga oddania się chwili obecnej. 

Hygge jest w każdym z nas. Przenika nasze codzienne życie. Nie musimy znać żadnych duńskich recept na szczęście. Hygge to miejsce, w którym czujesz się najbardziej u siebie. Hygge to czynności i zwyczaje, które poprawiają Ci samopoczucie. Hygge to to, po co sięgasz, by poczuć się dobrze. 


W stan szczęścia może wprawić nas wspólne śniadanie, świeża kawa czy lampka wina. Przyjemność możemy odnaleźć w rytuale czytania bajek, podczas świętowania urodzin czy przy wigilijnym stole. Stan hygge osiągamy podczas tańca, spaceru czy leżąc na kanapie z dobrą książką. Kawa z przyjaciółką czy randka z mężem też mogą być hygge.

Tylko od nas - od Ciebie, ode mnie... - zależy, czy zatrzymamy się na tę chwilę, by poczuć się szczęśliwym. 

Różne są metody przeżywania tych błogich chwil szczęścia. Wszystkie są dobre. Warto to przemyśleć i wybrać najlepszą dla siebie. 


W moim przypadku sprawdza się kilka. Czasem chwytam telefon, by zrobić zdjęcie, uchwycić ten moment - później dzielę się nimi na instagramie A czasem po prostu "zapominam", gdzie położyłam telefon i oddaję się beztroskiej zabawie na dywanie. W każdym jednak przypadku staram się pamiętać, żeby nie zgubić się w pogoni za szczęściem, bo ono jest tuż obok. Na wyciągnięcie ręki.