Nie mam czasu...

Od jakiegoś czasu się wysypiam… Nie potrafię powiedzieć, kiedy dokładnie to się zaczęło… Najpierw była jedna ciąża, okres noworodkowy i niemowlęcy starszej córki. Potem chwilę było lepiej, ale zaserwowaliśmy sobie powtórkę – ciąża, okres noworodkowy… Teraz mamy dwie wspaniałe córki –prawie siedmioletnią i 22-miesięczną. I nie wysypiamy się – albo młodsza walczy przez pół nocy, albo starsza jest zazdrosna i pakuje się nam do łóżka… Najczęściej śpimy po prostu w czwórkę…


Rano szybka pobudka, ogarnięcie siebie i dziewczyn, przedszkole, 8 godzin w pracy, chwila w domu, kolejne 2-3 godziny w pracy. W międzyczasie zakupy, pranie, prasowanie, gotowanie… A jeszcze kąpiel i bajka na dobranoc… Kiedy mogę usiąść spokojnie i zrobić coś dla siebie jest już po 21…

Lubię snuć plany. Uwielbiam szukać inspiracji. Niestety często się w nich gubię. Nie ustalam priorytetów, czasem mam słomiany zapał, zaczynam i nie kończę… 

A może tych pomysłów i planów jest za dużo. Jesteśmy bombardowani z każdej strony: facebook, instagram, pinterest, blogi tematyczne atakują TAAAAAAKĄĄĄĄ ilością inspiracji, że nie dajemy rady ich przetworzyć. Mam kilkaset zapisanych pinów, kilka tysięcy przepisów do przetestowania, kilkadziesiąt ulubionych blogów…

Jak selekcjonować? Jak decydować? Jak realizować?



Jak znaleźć czas? Czas dla tych, których kocham? Czas na to, co lubię? Czas na relaks i przyjemności? Czas dla siebie?