Małgorzata Kalicińska, Życie ma smak



Biorąc do ręki "Życie ma smak" spodziewałam się powieści... Książki wypełnionej historią, którą czyta się od deski do deski... Tak jak inne dzieła Kalicińskiej...

Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam spis treści...


 "Przecież to książka kucharska!" - pomyślałam i zaczęłam się w nią wgłębiać... Kalicińska wprowadza nas w każdą kolejną część za pomocą opowiadania - jest ich kilka... Każde to historia jednej osoby, jakiegoś fragmentu jej życia... Fragmentu zwykle przywoływanego z konkretnymi smakami, zapachami, wspomnieniami dania...


Kalicińska skupia się na zupach, które jej zdaniem są przez Polaków niedoceniane... A mają swoją moc... Jedne rozgrzewają, inne są "bieda-zupami", inne przenoszą nas tysiące kilometrów stąd do egzotycznych krain... 

Kochacie zupy? Książka na pewno Wam się spodoba. Niedoceniacie zup? Znajdziecie w niej wiele inspirujących historii i przepisów...