Wspomnienie z trzecich urodzin mojej córci-tort :)

Okres od narodzin naszej córci minął błyskawicznie. Może brzmi to jak banał, ale tak niestety jest. Trzy lata. Wiele się w tym czasie wydarzyło, wiele przeżyliśmy, wiele się nauczyliśmy. 

Staram się, w myśl zasady "kreatywny rodzic-kreatywne dziecko" uczyć Małą, że właściwie wszystko można zrobić/przygotować/wykonać samemu. Nie trzeba biec do sklepu i wydawać mnóstwa pieniędzy. Kierując się tą ideą, przygotowuję samodzielnie torty, które w oczach moich bliskich są "kreatywne". Czasem są niedoskonałe, bywam niezadowolona z ostatecznego efektu, ale próbuję nadal. Moim słabym punktem jest brak czasu i cierpliwości, by tort dopieścić. Moim mocnym zaś szukanie nowych pomysłów.


Tym razem urodziny córci uczczone zostały tortem w kształcie cyfry "3". Wycięłam z prostokątnego biszkoptu cyferkę...

...przełożyłam bitą śmietaną i malinami. Udekorowałam białą i czekoladową bitą śmietaną... 




A że córcia kocha kotki, to spróbowałam zrobić mordkę... Z garści malin, paluszków i kawałka czekolady. Oczka kupiłam gotowe.