Chutney od Mirki





Ostatnie sobotnie spotkanie z Mirką zakończyło się dla mnie nieco niespodziewanie. Zostałam obdarowana... chutneyem do mięs. I już-już miałam po powrocie do domu uszczęśliwić się przy kolacji... ale zostałam telefonicznie doinformowana, że "musi się jeszcze przegryźć"! Żebyście widzieli moją minę... :) Czekałam z tym postem, by zrobić lepsze zdjęcia - po otwarciu słoiczka... Niestety. Chutney nie dotrwał :) Był - niestety bo się już skończył - pyszny. Jeśli tylko Mirka zechce się ze mną i z Wami podzielić przepisem, to na pewno się tu pojawi :) Mireńko.... :)